REKLAMA

RZESZÓW. Właściciel kantoru przy Asnyka zarzuca policji napad! (WIDEO)

|

RZESZÓW. Właściciel kantoru przy Asnyka zarzuca policji napad! (WIDEO)

RZESZÓW / PODKARPACIE. Do sieci trafiło wideo, w którym właściciel kantoru z ulicy Asnyka zarzuca policji napad na jego konwojentów przewożących gotówkę. Do zdarzenia doszło 23 stycznia br. Policja odpowiedziała na zarzuty mężczyzny, wydając oświadczenie.

7 lutego na YouTubowym kanale Zbigniewa Stonogi pojawiło się wideo właściciela kantoru z ulicy Asnyka w Rzeszowie, gdzie wieczorem 23 stycznia doszło do akcji policji. Mężczyzna zarzuca rzeszowskiej policji, że ta napadła na jego konwojentów, a kolejni funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, zacierali ślady (jego wersja dostępna jest w materiale nad artykułem).

Przechwytywanie_40

Foto: YouTube / kanał: Zbigniew Stonoga

Poniżej przedstawiamy oświadczenie rzecznika KMP w Rzeszowie odnoszące się do tej sprawy:

OŚWIADCZENIE RZECZNIKA PRASOWEGO KOMENDY MIEJSKIEJ POLICJI W RZESZOWIE:

23 stycznia ok. godz. 21 policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie prowadzili czynności w związku z zaginięciem 14-latka. Z informacji uzyskanych od matki chłopca, wynikało, że chłopiec może znajdować się w okolicy dworca, w towarzystwie kolegów poruszających się czarnym samochodem. Informację tę sprawdzali nieumundurowani funkcjonariusze. W rejonie dworca nie zastali jednak poszukiwanego nastolatka.   

W tym czasie z wewnętrznego parkingu przy ul. Asnyka wyjechał czarny samochód. Ponieważ było w nim kilka osób, policjanci chcieli sprawdzić, czy w środku jest zaginiony 14-latek. Podeszli do auta – czarnego audi. Policjant, który podszedł do samochodu od strony kierowcy, w momencie informowania, że jest policjantem, nieoczekiwanie został zaatakowany przez kierowcę, który zadał mu kilka uderzeń w twarz, po czym próbował uciekać.

Policjanci próbowali obezwładnić mężczyznę. Mimo słów, że są funkcjonariuszami i wezwań do stosowania się do poleceń, mężczyzna nie reagował. Był agresywny, uderzał policjantów. Z samochodu wysiadł też pasażer, który także atakował interweniujących policjantów. Funkcjonariusze mieli więc prawo przypuszczać, że mężczyźni mogą mieć związek z przestępstwem, choćby uprowadzenia nastolatka, dlatego jeden z policjantów wyciągnął broń służbową, ale broń nie została użyta. 

Obaj mężczyźni (obywatele polscy narodowości ukraińskiej), zostali zatrzymani przez innych policjantów, którzy zostali przyjechali na miejsce, w związku ze zgłoszeniem o napadzie na kantor, jakie wpłynęło do dyżurnego Policji. 
Zaatakowani policjanci odnieśli obrażenia, trafili do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej.

Podczas czynności prowadzonych na miejscu, do policjantów podszedł mężczyzna, który przedstawił się jako właściciel kantoru. Twierdził, że doszło do napadu na jego kantor, podczas którego padły strzały. Policjant prowadzący na miejscu czynności przekonywał mężczyznę, że nie doszło do napadu i użycia broni, nic na to nie wskazuje. Właściciel był nieustępliwy, upierał się, że do takiego zdarzenia doszło, w związku z tym, funkcjonariusz pouczył go, że może złożyć zawiadomienie o przestępstwie.

Właściciel kantoru w komendzie zachowywał się prowokacyjnie, a gdy policjanci zwrócili się do niego z prośbą o udostępnienie nagrań monitoringu stwierdził, że do jutra zostaną skasowane. Wobec takiego oświadczenia, policjanci zdecydowali o konieczności zabezpieczenia nagrań, kluczowych dla wyjaśnienia sprawy. Pracownik kantoru odmówił wydania rejestratora. Również właściciel, który przyjechał do kantoru odmówił wpuszczenia policjantów do pomieszczeń. Nie reagował, mimo pouczeń, że utrudnia czynności służbowe. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany. Policjanci zabezpieczyli laptop, rejestrator i dwa telefony komórkowe.

Do sprawy zatrzymano łącznie czterech mężczyzn. Dwóch z nich, kierowca i pasażer audi usłyszeli zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Właściciel i pracownik kantoru usłyszeli zarzuty zmuszania funkcjonariuszy do zaniechania prawnej czynności służbowej, kierowania gróźb karalnych oraz utrudniania czynności w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej. W sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze, materiały przekazano do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.  

Dla wyjaśnienia przebiegu interwencji i oceny prawidłowości podejmowanych czynności służbowych, Komendant Miejski Policji w Rzeszowie zdecydował o wszczęciu czynności wyjaśniających. Nagranie opublikowane w Internecie to bez wątpienia próba wpłynięcia na opinię publiczną i decyzje podejmowane przez organy ścigania i wymiar sprawiedliwości.

Wieczorem 8 lutego opublikowano nagranie jednego z pracowników kantoru, bratanka właściciela, który 23 stycznia uczestniczył w zdarzeniu.

– Szanowni państwo, czy możecie sobie wyobrazić z jaką nieludzką nienawiścią mój bratanek był torturowany przez policjantów? Zakuli go w kajdanki, biło go kilku policjantów, po tym pobiciu miał złamaną nogę. Zawieźli go do szpitala, tam zakuli do łóżka i przez dwa dni trzymali go, jak psa na łańcuchu. To jeszcze raz pytam: Za co płacimy podatki do Skarbu Państwa? – pisze pod filmem właściciel kantoru.

Film poniżej:

Źródło: YouTube / kanał: Zbigniew Stonoga, KMP Rzeszów, YouTube / kanał: РОБОТАЄ

09-02-2020

Udostępnij ten artykuł znajomym:




Dodaj komentarz

Zaloguj się a:

  • Twój komentarz zostanie wyróżniony,
  • otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
  • czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.
Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.

rzeszow-wlasciciel-kantoru-przy-asnyka-zarzuca-policji-napad-wideo-4690-00r2kc