Po dramatycznych apelach samorządowców z naszego regionu, którzy alarmowali o zagrożeniu ze strony wilków i niedźwiedzi, głos zabrała posłanka Klaudia Jachira (Partia Zieloni). Parlamentarzystka w mocnych słowach skrytykowała narrację lokalnych działaczy, zarzucając im ignorowanie nauki, sianie paniki i opowiadanie bajek o Czerwonym Kapturku.
Wydarzenia w Sejmie pokazują, jak głęboki jest podział między perspektywą mieszkańców Bieszczad a spojrzeniem warszawskich polityków i organizacji ekologicznych. Posłanka Klaudia Jachira w swoim wystąpieniu podczas komisji sejmowej zaprzeczyła na argumenty przedstawianych przez zwolenników redukcji populacji dzikich zwierząt.
Jej zdaniem dyskusja całkowicie oderwała się od faktów opracowanych przez ekspertów z Ministerstwa Środowiska i Klimatu.
“To my zabieramy im dom, nie odwrotnie”
Parlamentarzystka odwróciła narrację o zwierzętach „wchodzących” do miast i wsi. Jak podkreśliła, problem polega na ekspansji człowieka.
– Chcę zaznaczyć, że to człowiek wchodzi z zabudową, z infrastrukturą w przestrzeń, którą od tysięcy lat zamieszkiwały dzikie zwierzęta. To my zabieramy gatunkom pozaludzkim dom, a nie na odwrót. Uważam, że to jest bardzo ważne, by w tej dyskusji to padło – mówiła Klaudia Jachira.
Posłanka wskazała również na kluczowy powód, dla którego niedźwiedzie pojawiają się blisko zabudowań. Zgodnie z opiniami ekspertów, winny jest przede wszystkim łatwy dostęp do pożywienia – niezabezpieczone odpady komunalne oraz celowe dokarmianie zwierząt, w tym także przez myśliwych. Zaznaczyła też, że duże drapieżniki odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemach i należy o tym bezwzględnie pamiętać.
Ataki na ludzi? “To rodem z bajek”
Odnosząc się do zgłaszanych ataków lub agresywnych zachowań wilków, Jachira stwierdziła, że jedyne udokumentowane przypadki dotyczą osobników, które w bardzo młodym wieku zostały zabrane przez ludzi, a dopiero później zaczęły wykazywać nienaturalne, agresywne zachowania.
Przedstawicielka Zielonych ostro odniosła się również do oskarżeń o tzw. „bambinizm”, które często padają pod adresem obrońców przyrody. Odwróciła ten zarzut w stronę samorządowców i myśliwych:
– To, co słyszałam, to naprawdę jest rodem z bajek. Rodem z bajek o złym wilku i Czerwonym Kapturku, i rodem z piosenek „Stary niedźwiedź mocno śpi, jak nas zbudzi, to nas zje”. To, co państwo uprawiają, to jest wbrew nauce, wbrew faktom. Szarżują państwo i wykorzystują do narracji zastraszającej lokalną społeczność – mówiła posłanka.
lub zaloguj się aby dodać komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz