REKLAMA

Podkarpaccy olimpijczycy z wizytą u marszałka (VIDEO, ZDJĘCIA)

RZESZÓW / PODKARPACIE. Udział w sportowym święcie i pokonywanie własnych słabości to cele, które przyświecają zawodnikom biorącym udział w igrzyskach olimpijskich w myśl idei ich inicjatora barona Pierre de Cubertein’a. Podkarpacie reprezentowało w Tokio, aż ośmiu sportowców i z każdego region może być dumny. W czwartek z naszymi olimpijczykami spotkał się wicemarszałek Piotr Pilch.

18_3

 

Chcemy państwu podziękować za to, że reprezentowaliście na igrzyskach w Tokio Polskę, ale także województwo podkarpackie. Było nam bardzo miło, że w reprezentacji olimpijskiej znaleźli się zawodnicy z Podkarpacia. To znaczy, że sport w naszym regionie jest na dobrym poziomie  – podkreślał wicemarszałek województwa podkarpackiego Piotr Pilch.

 

Najlepszy występ zanotowała Katarzyna Zdziebło. Chodziarka ze Stali Mielec trenowana przez Marzenę Kulig, zajęła 10. miejsce w rywalizacji kobiet na 20 km. Chód to mordercza dyscyplina, w której walczy się z własnym organizmem, warunkami atmosferycznymi i wilgotnością, dlatego organizatorzy przenieśli rywalizację do oddalonego od Tokio 120 km Sapporo tak doskonale kojarzącego się Polakom ze skokiem Fortuny, a później medalami MŚ Adama Małysza.

Nasi sportowcy niestety wszystkie atrakcje podziwiali przez szyby w autokarze, jadąc na trening. Rygor narzucony przez organizatorów z uwagi na pandemię covid-19 był bardzo surowy.

Dookoła hotelu, w którym mieszkaliśmy, byli strażnicy. Pilnowali nas, żebyśmy się nigdzie nie oddalali. Autobusy zawoziły nas na zawody. Był duży rygor, często robione były testy – wspominała Zdziebło.

Nasza sportsmenka uprawianie sportu dzieli ze studiami. Wybrała jeden z najtrudniejszych, medycynę i we wrześniu odbierze dyplom jako jedna dziewięćdziesięciu absolwentów kierunku lekarskiego Uniwersytetu Rzeszowskiego, pierwszych takich absolwentów w historii uczelni.

 

Jej klubowy kolega Rafał Augustyn, również startował w Sapporo w chodzie na 50 km. Na trasie pomagał mu jego brat, trener kadry Krzysztof Augustyn. W przypadku Rafała fizjologia okazała się silniejsza, po 30 km musiał zejść z trasy.

Sport jest nieprzewidywalny. Przed 30-tym kilometrem coś mi chrupnęło. Bolący piszczel, kolano, reakcja łańcuchowa. Próbowałem coś walczyć, ale to jest 15 kilometrów o kulejącej nodze… I jak zaczęła mnie boleć druga noga to już się nie dało. Taki scenariusz napisała historia – mówił zawodnik.

Dla Rafała były to już czwarte igrzyska po Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro.

Paryż 2024? – Nie mówię nie. Pożyjemy zobaczymy – odpowiada Rafał.
Na pewno nie będzie już startował na 50 km bo ten dystans znika z listy dyscyplin. Prawdopodobnie teraz chodziarze będą się ścigać na 35 km, ale konkretów jeszcze nie ma. Szkoda, bo  tej dyscyplinie mamy wspaniałe tradycje.

 

Artur Brzozowski ze Sparty Stalowa Wola był 12. Dla niego były to drugie igrzyska, niestety obowiązki nie pozwoliły mu przybyć do Rzeszowa.

 

Na olimpijskim stadionie rywalizowała Anna Wielgosz. W konkurencji na 800 m. rywalizacja była olbrzymia, stawka bardzo wyrównana. Zawodniczka CWKS Resovia zakończyła swój występ na eliminacjach.

Ciekawe doświadczenie, bardzo chciałabym za trzy lata również pojechać na kolejne igrzyska i zawalczyć o coś więcej.  Konkurencja nigdy nie śpi, zawsze jest dobrze przygotowana. Wyniki były bardzo wysokie, wręcz wyśrubowane, ale wierzę, że uda nam się wskoczyć na ten poziom – zapewniała Anna Wielgosz. Chodziarze oraz biegaczka Resovii są stypendystami województwa podkarpackiego, Rafał otrzymuje wsparcie z województwa aż od 2011 roku.

 

Wielkie nadzieje wiązaliśmy z występem tenisistek stołowych. Przy stole dzielnie walczyła Li Qian, na igrzyskach podobnie jak Rafał po raz czwarty, ale koleżanki ze wschodniej części Azji były mocniejsze. Podobnie było w rywalizacji drużynowej. Trenerem naszej drużyny był Zbigniew Nęcek, który w imieniu Li Qian i asystentki trenera Kingi Stefańskiej odbierał dziś symboliczne upominki i dyplomy.

Wielkim sukcesem było samo wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej. Mieliśmy ciekawy plan przygotowań, który jednak przez pandemię runął jak domek z kart. My mamy taką dyscyplinę, która potrzebuje konfrontacji i to był nasz problem, bo byliśmy zamknięci – mówił o przygotowaniach do igrzysk trener Nęcek.

 

Igrzyska są sportowym świętem, docierają do milionów kibiców na całym świecie. Dzięki wysoko rozwiniętej technice można śledzić niemal każdą konkurencję od początku do końca. Aby to było możliwe z drugiej strony ekranu pracują tysiące dziennikarzy, operatorów kamer, osób z obsługi technicznej i wolontariuszy.

W tej grupie był Arkadiusz Gruszka, operator TVP Rzeszów, który należy do czołówki sportowych operatorów w kraju i przez redakcję TVP Sport zatrudniany jest niemal na każdej wielkiej sportowej imprezie. Był już na piłkarskim mundialu, na mistrzostwach Europy, regularnie obsługuje konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich, teraz pojechał na igrzyska. Dziś także odebrał list gratulacyjny od marszałka i pamiątkowe upominki.

Przeżycia ze stadionu wracały po zakończonym dniu pracy. Była i radość i smutek, tak jak u zawodników. Praca nie była łatwa. W Tokio było bardzo gorąco. Nam się ciężko pracowało, a co dopiero mieli powiedzieć zawodnicy – mówił Arek Gruszka.

 

Smutek z Tokio będzie nam się kojarzyć z występem siatkarzy. Choć ćwierćfinał to duże osiągnięcie, mistrzowie świata mierzyli wyżej. Trójka Resoviaków, czyli Fabian Drzyzga, Jakub Kochanowski i Paweł Zatorski na odpoczynek nie mają czasu, przed nimi kolejne wyzwania i pojedynki więc dziś również nie mogli uczestniczyć w spotkaniu.

 

Źródło, foto: Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego

 


21-08-2021

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)