To oni znaleźli w krzakch 200 tys. zł i zwrócili policji. Postawa godna pochwały!

RZESZÓW / TYCZYN. Pracownicy spółki gazowniczej w trakcie rutynowej pracy dokonało zaskakującego odkrycia…

Pracownicy Polskiej Spółki Gazownictwa oddział w Rzeszowie podpinali przyłącze sieci gazowej do nowo wybudowanego domu w Tyczynie, kiedy ich uwagę przykuła metalowa skrzynka.

Leżała na takim kopcu, wzięliśmy ją do ręki i podwadziliśmy śrubokrętem, bo była zamknięta – relacjonuje Ryszard Rzepka z Rzeszowa, jeden z odkrywców. To, co w niej ujrzeli przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

W skrzynce znajdowało się 9 plików zawiniętych gumką po 10 tys. zł w każdym. W sumie 90 tys. zł.  – No, szok! – opowiadają. Przewertowali pieniądze, aby upewnić się, czy rzeczywiście są prawdziwe i czy pomiędzy nimi nie ma falsyfikatów bądź pustych kartek.

Szybko chwycili za telefon i zawiadomili policję o zaskakującym znalezisku.

Przeszło nam tysiąc myśli przez sekundę, że może jakieś nielegalne, że może ktoś komuś tu je zostawił, albo ktoś po prostu zgubił. Ale na pewno nie pomyśleliśmy ani przez chwile, aby je zostawić. Te pieniądze do kogoś należą – mówi Ryszard Rzepka. Tym bardziej, że wewnątrz znajdował się zeszyt z zapiskami dotyczącymi płatności za materiały budowlane, m.in. piasek, sprzęt.

Od telefonu na policję minęło kilka minut, kiedy gazownicy parę metrów dalej znaleźli kolejny skarb: teczkę biurową pełną pozwijanych pieniędzy. – Było w niej jakieś 110 tys. zł – mówi Zbigniew Kalandyk z Hermanowej. – Więc policja się zdziwiła, kiedy powiedzieliśmy jej, że jest nie 90 tys., a 200 tys. – opowiada z uśmiechem.

(Od lewej) Zbigniew Kalandyk i Ryszard Rzepka

(Od lewej) Zbigniew Kalandyk i Ryszard Rzepka w miejscu znalezienia 200 tys. zł.

Policjanci zabezpieczyli pieniądze i rozpoczęli ustalanie okoliczności pozostawienia lub zgubienia znalezionej gotówki oraz przede wszystkim jej  właściciela. Wstępnie wykluczyli działanie przestępcze.

W środę na podstawie kolejnych zebranych informacji dotarli do potencjalnego właściciela pieniędzy, który najprawdopodobniej zgubił je. Mimo to policjanci w dalszym ciągu prowadzą  szczegółowe ustalenia mające wyjaśnić wszelkie okoliczności zagubienia pieniędzy oraz bezspornie potwierdzić ich własność.

Szczęśliwi znalazcy liczą na tzw. znaleźne, a więc 10 proc. od znalezionej kwoty, które zgodnie z prawem im się należy.

W pracy usłyszeliśmy pochwały, od ludzi też. Mówią i piszą o nas dobrze, więc to bardzo cieszy, że jakiś dobry ślad po nas zostanie – mówi Zbigniew Kalandyk.

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: