REKLAMA
REKLAMA

Provident szuka Doradców Klienta!

Provident Polska szuka ludzi, którzy nie boją się kontaktu z drugim człowiekiem. Czy warto się spróbować?

Obecnie współpracuje z firmą około 5 tysięcy Doradców. Wśród nich jest Bartłomiej, który na co dzień pracuje jako nauczyciel WF-u w gimnazjum i jest ojcem dorastających dzieci. Szukał dodatkowych dochodów do rodzinnego budżetu, bo wydatki mocno wzrosły, od kiedy starszy syn rozpoczął studia. Zdecydował się zostać Doradcą Klienta w firmie Provident i jest zadowolony z tej decyzji.

Ma Pan już jedną pracę, dlaczego szukał Pan dodatkowego zajęcia?

Lubię swoją pracę w szkole, ale rosnące wydatki związane z edukacją dzieci spowodowały, że musiałem pomyśleć o tym jak dorobić do pensji. Mam możliwość wygospodarowania wolnego czasu popołudniami. Pomyślałem, że warto ten czas wykorzystać i zarobić dodatkowo, właśnie jako Doradca Klienta, zajmujący się udzielaniem pożyczek.

Dlaczego akurat w Providencie?

Jakiś czas temu zobaczyłam ogłoszenie Providenta. Pomyślałem: spróbuję, czemu nie? Umiem rozmawiać i jestem lubianym nauczycielem – a proszę mi wierzyć – ułożyć sobie dobre relacje z gimnazjalistami to trudna sztuka. W firmie doceniono, że jestem osobą otwartą, komunikatywną, z szacunkiem podchodzącą do drugiego człowieka. Bo Doradca Klienta to przede wszystkim ktoś, kto umie budować dobre relacje z ludźmi i umie ich słuchać.

A nie chodzi po prostu o wciskanie pożyczek?

Miałem takie obawy, że to zajęcie sprowadza się do – mówiąc wprost – wciskania ludziom pożyczek. Ale w rzeczywistości to nie jest tak, jak to niektórzy opowiadają – i to zazwyczaj Ci, którzy nie spłacają swojego długu. Przede wszystkim trzeba klientom doradzać. Na tym polega ta rola. Na podstawie otrzymanych z firmy informacji weryfikuję, czy dana osoba może dostać pożyczkę i w jakiej wysokości. Kwota musi być bezpieczna dla domowego budżetu, tak by klient radził sobie ze spłatą. Później przez cały okres trwania umowy, spotykamy się przy odbiorze raty. Pomagam też klientowi, jeżeli np. ma przejściowe trudności finansowe, ustalamy plan naprawczy dostosowany do jego możliwości.

A jak rodzina przyjęła to, że został Pan Doradcą w Providencie?

Dobrze, bo razem podjęliśmy tę decyzję. Sprawdziliśmy w internecie, że Provident to duże, międzynarodowe przedsiębiorstwo, notowane na giełdzie, obecne w Polsce od ponad 20 lat. Doszliśmy do wniosku, że to musi być poważna firma i warto w niej spróbować sił w nowej roli. A potem – jak zacząłem przynosić do domu coraz pokaźniejsze wypłaty – wiedzieliśmy, że podjęliśmy dobrą decyzję.

Inną sytuację życiową ma Marlena, mama dwójki dzieci, w wieku pięciu i dwóch lat. Od prawie roku szukała pracy, ale trudno jej było znaleźć zajęcie umożliwiające łączenie roli mamy i pracownika. Zdecydowała się zostać Doradcą Klienta w firmie Provident i jest zadowolona z tej decyzji.

Dlaczego zdecydowała się Pani na to zajęcie?

Przyznam, że po pięciu latach spędzonych w domu w dziećmi potrzebowałam więcej kontaktów z ludźmi, chciałam mieć swoje sprawy, zarabiać pieniądze, nie liczyć tylko na męża. Z drugiej strony, nie mogę sobie na razie pozwolić na pracę na cały etat, bo wciąż chcę zajmować się dziećmi. Szukałam więc takiego zajęcia, które da mi możliwość zarządzania swoim czasem. Zobaczyłam ogłoszenie Providenta i pomyślałam: spróbuję, czemu nie? Przed urodzeniem dzieci pracowałam w sklepie, wiedziałam, że to nie to samo, ale zawsze jest to jakieś doświadczenie w obsłudze klienta.

A na czym konkretnie polega bycie Doradcą Klienta w Providencie?

Doradca Klienta to przede wszystkim ktoś, kto umie budować dobre relacje z ludźmi, umie słuchać i pomaga rozwiązywać ich problemy finansowe. Nie chodzi o wciskanie ludziom pożyczek. Rolą Doradcy jest ocena sytuacji i właśnie odpowiednie doradzenie. Na podstawie otrzymanych z firmy informacji moim zadaniem jest zweryfikować, czy dany klient może dostać pożyczkę i jaka kwota będzie bezpieczna dla jego budżetu. Później, przez cały okres trwania umowy, spotykam się z klientem, by odbierać jego raty. Może się zdarzyć tak , że będzie miał przejściowe trudności i nie będzie w stanie spłacać. Wówczas ma możliwość zgodnie z warunkami umowy „zawiesić” płatność na pewien czas

Mąż nie miał problemu z Pani nowym zajęciem?

Na początku miał trochę oporów. Uważał, że to będzie trudne zajęcie, często mnie nie będzie w domu. Teraz jednak widzi, że moje nowe obowiązki zawodowe zajmują mi tyle czasu, ile sobie zaplanuję. Ja mam trochę własnej przestrzeni i satysfakcję, a nasz budżet domowy ma zastrzyk dodatkowej gotówki, za którą już w tym roku mogliśmy spędzić kilka dni nad morzem. A nie było nas na to stać, od kiedy dzieci przyszły na świat.

Artykuł sponsorowany
materiały nadesłane

18-04-2019

Udostępnij ten artykuł znajomym: