Poszukiwania zaginionego chłopca zakończyły się sukcesem

RZESZÓW / PODKARPACIE.  23 policjantów szukało wczoraj w nocy zaginionego nastolatka. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach, tuż po północy policjanci odnaleźli go. Ukrywał się w szafie u kolegi. Chłopiec cały i zdrowy został przekazany pod opiekę matki.O zaginięciu 14-latka zawiadomiła policjantów z komisariatu na Nowym Mieście matka chłopca. Policjanci ustalili, że jeszcze przed południem była z nim szkole. Stamtąd chłopiec oddalił sie. Matka wróciła do domu, jednak tutaj nie zastała syna. Początkowo próbowała szukać go na własną rękę. Kontaktowała się ze znajomymi chłopca, jednak bezskutecznie. Około godziny 21 zawiadomiła policjantów.

Ponieważ od jego zniknięcia upłynęło już sporo czasu, policjanci niezwłocznie przystąpili do poszukiwań. Dyżurny rzeszowskiej komendy podał patrolom komunikat o jego zaginięciu. Sporządzono rysopis 14-latka. Niezwłocznie skontaktowano się z pogotowiem ratunkowym, sprawdzono szpitale i izbę wytrzeźwień. Policjantów z komisariatu wsparli funkcjonariusze z komendy miejskiej oraz oddziałów prewencji. Rejon poszukiwań podzielono na sektory. Policjanci kontrolowali również rzeszowskie dworce, parki, place zabaw i pustostany. Wizerunek i rysopis zaginionego przekazano pracownikom ochrony czynnych sklepów i stacji paliw, a informację o poszukiwaniach przekazano dyspozytorom MPK i radio taxi.

Policjanci namierzali również telefon 14-latka. Pozwoliło to ustalić, że z jego telefonu wykonywano połączenie. Policjanci niezwłocznie skontaktowali się z numerem rozmówcy. Okazało się, że to kolega zaginionego. Ten jednak stwierdził, że nie widział się z 14-latkiem. Policjanci jednak nie odpuszczali. Osobiście porozmawiali z nim i jego rodzicami. Okazało się, że jednak poszukiwany nastolatek ukrywał się u swojego kolegi. Tuż po północy policjanci znaleźli go u niego w szafie. Chwilę później chłopak cały i zdrowy został przekazany matce.

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: