Polacy nie tolerują banderyzmu

Przed Ambasadą Ukrainy w Warszawie, a także przed placówkami dyplomatycznymi Ukrainy w całej Polsce odbyły się dziś protesty przeciwko gloryfikowaniu OUN-UPA i dywizji SS-Galizien przez najwyższe władze tego kraju.

Protesty przed placówkami dyplomatycznymi to reakcja na decyzję prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, który ustanowił 14 października – datę uznawaną za rocznicę powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii odpowiedzialnej za ludobójstwo setek tysięcy Polaków i Żydów – Dniem Obrońcy Ukrainy, czyli świętem ukraińskiego wojska.

Szczególny wyraz protesty miały na Podkarpaciu, które bezpośrednio graniczy z Ukrainą i gdzie ostatnio doszło do bulwersującego wydarzenia z udziałem studentów Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, którzy w jednej z galerii pozowali do fotografii z flagą UPA, a zdjęcia zamieścili w internecie.

Sprawa zachowania studentów obiegła całą Polskę, wywołując sprzeciw środowisk kresowych i patriotycznych. Znalazła też wyraz w postaci doniesień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez pochodzących z Ukrainy studentów.

W Przemyślu przed Konsulatem Honorowym Ukrainy pikietowało blisko tysiąc osób z całego Podkarpacia, m.in. przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej, Ruchu Społecznego Patriotyczny Polski Przemyśl oraz środowisk kresowych, była też przedstawicielka Polonii ze Lwowa.

Podczas pikiety odśpiewano hymn Polski, odczytano też list otwarty do prezydenta Poroszenki. Pikietujący w swoich przemówieniach podkreślali, że manifestacja nie jest skierowana przeciwko narodowi ukraińskiemu, ale przeciwko tym grupom społecznym, które heroizują OUN-UPA, propagują czy tolerują faszyzm na Ukrainie.

– Chcemy współpracy i dobrych relacji z Ukraińcami, ale w Polsce nigdy nie zaakceptujemy faszyzmu, promowania Bandery i formacji OUN-UPA, które doprowadziły do ludobójstwa 200 tysięcy Polaków na Kresach Wschodnich II RP – podkreśla ekspert ds. bezpieczeństwa, politolog dr Andrzej Zapałowski, który uczestniczył w pikiecie w Przemyślu.

Stanisław Szarzyński, prezes Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz członek zarządu Światowego Kongresu Kresowian, przyszedł z hasłem „Kresowianie żądają prawdy”.

– Tylko prawda może wyzwolić, bez pełnej prawdy nigdy nie będzie prawdziwego polsko-ukraińskiego pojednania. Pozorne ruchy tylko utrudniają ten proces – mówi Stanisław Szarzyński. Przed Konsulatem Honorowym Ukrainy w Przemyślu zapalił symboliczny znicz. – To znicz pojednania, a zarazem pamięci o sprawiedliwych Ukraińcach, którzy zginęli z rąk OUN-UPA za to, że pomagali i ratowali życie Polakom – mówił Szarzyński.

Również w Rzeszowie przed Konsulatem Honorowym Ukrainy zebrało się kilkadziesiąt osób. W ich ocenie, zachowanie ukraińskich studentów, a co gorsza tolerowanie ich zachowania, a nawet próby usprawiedliwiania przez władze uczelni, są karygodne. Przekonywali, że takie działania godzą w pamięć ofiar ludobójstwa, jakiego dopuścili się zbrodniarze, godzą w pamięć pomordowanych i są niczym innym jak wpisywaniem się w scenariusz ukraińskich środowisk zakłamujących historię.

Foto: Nasz Dziennik

Foto: Nasz Dziennik

Źródło:Mariusz Kamieniecki / Nasz Dziennik

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: