Podkarpacki KOD, czyli... inicjatywa wyjątkowo nieudana

Mówią, że są ruchem społecznym, ale ich działalność ma charakter typowo polityczny. Uważają się za nową jakość, za społeczeństwo obywatelskie, ale tak naprawdę reprezentują tych, którym Polacy powiedzieli w ostatnich wyborach „NIE”. Chcieliby przyciągać tysiące, a na ich manifestacje przychodzi raptem po 300 osób. Komitet Obrony Demokracji na Podkarpaciu to inicjatywa wyjątkowo nieudana…

KOD pod TVP

Jak dotąd w naszym województwie KOD zorganizował tylko 3 manifestacje.

Pierwsza miała miejsce 9 stycznia br. pod siedzibą TVP Rzeszów. Pomimo wielkich zapowiedzi, przyszło na nią ledwo 300 osób, w tym osoby m.in. z Krosna, Dębicy, Mielca, Przemyśla czy Stalowej Woli, a w pierwszym rzędzie stali m.in. Marek Poręba (były poseł Platformy Obywatelskiej), Andrzej Dec (rzeszowski radny PO), Mirosław Nowak (szef Nowoczesnej na Podkarpaciu), a także Wiesław Buż (radny Rozwoju Rzeszowa – klubu prezydenta Tadeusza Ferenca).

Przez prawię godzinę zebrani lamentowali nad zmianami w mediach publicznych, przy czym ani jednym zdaniem nawet nie zająknęli się nad ich dotychczasową kondycją, ani nad sytuacją dziennikarzy, wyrzuconych siłą przez poprzednie władze do firm zewnętrznych. Zamiast potrzebnej refleksji były żałosne, przedrukowane z Internetu żarty z katolików i katastrofy smoleńskiej. Krótko mówiąc – antyPiS-owski festiwal, na którym każdy wyborca PO, SLD czy Nowoczesnej mógł wyładować swoją złość.

Podobnie wyglądała druga manifestacja, która odbyła się 23 stycznia na rzeszowskim Rynku. Organizatorzy spodziewali się kilkukrotnie więcej uczestników, ale i tym razem  całego województwa zjechało się tylko 300 osób. Nie zabrakło polityków PO i Nowoczesnej.

KOD Rynek

Demonstracja rozpoczęła się od „Mazurka Dąbrowskiego”, ale gdy z głośników niewyraźnie popłynęła trzecia zwrotka, okazało się, że prawie nikt ze zgromadzonych nie zna jej słów. Zawstydzeni organizatorzy natychmiast wyłączyli hymn i przeszli do przemówień, w których przez ponad godzinę straszyli PiS-em i nową ustawą o policji i uprawnieniach służb specjalnych. Z mównicy padło nawet stwierdzenie, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce wprowadzić zasadę, by prawo działało wstecz, choć tak naprawdę w krytykowanych przez KOD przepisach chodziło o wydłużenie okresów przedawniania karalności przestępstw. Ponadto PiS porównano z nazistowską NSDAP, a Jarosława Kaczyńskiego ze Stalinem, co chyba najlepiej oddaje intelektualny poziom podkarpackiego KOD-u.

Co ciekawe, małą kontrmanifestację na Rynku zorganizowało kilkunastu rzeszowskich Narodowców. „Targowica! Targowica!” – krzyczeli pod adresem KOD-u, trzymając w rękach dwa transparenty o treści: „Komitet Obrony Darmozjadów” oraz „90 proc. mediów w Polsce należy do Niemiec. Tego bronicie?!” KOD-ziarze nie wytrzymali. Podeszli do Narodowców i zaczęli ich obrażać, a ci nie pozostawali dłużni. Chyba tylko dzięki interwencji policjantów i obecności kamer nie doszło do rękoczynów.

Trzecia i jak dotąd ostatnią manifestację na Podkarpaciu, KOD zorganizował w niedzielę 17 kwietnia. Na Rynku w Rzeszowie pojawiło się około 600 osób, tyle, że dużą część stanowiły posiłki ściągnięte z całej Polski: z Małopolski, ze Śląska, z Mazowsza, a nawet z Poznania. Mieszkańców Podkarpacia nie przyciągnęły nazwiska ani Andrzeja Celińskiego (minister w rządzie Leszka Millera), ani Seweryna Blumsztajna (redaktor Gazety Wyborczej), ani Magdaleny Łazarkiewicz (reżyserka).

Krytykowano bodaj każde posunięcie PiS-u, przypisując politykom tej partii nawet obywatelski projekt zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. I tym razem pojawili się Narodowcy, którzy na tyłach manifestacji KOD-u rozwinęli transparent o treści: „TATUŚ W ZOMO, SYN W KODZIE – DEMOKRACJA ZAWSZE W MODZIE”.

DSC_3580

Liderzy podkarpackiego KOD-u mają jednak swoje wytłumaczenie słabej frekwencji na manifestacjach w Rzeszowie. „Łatwo przecież wyjść na ulicę w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie. U nas? Trochę mniej łatwo z wiadomych względów” – mówił w GW przed trzecią manifestacją jego przewodniczący Jakub Karyś.

Co dokładnie miał na myśli? O jakie „wiadome względy” chodzi? Czy w naszym województwie ktoś szykanuje KOD? Czy ktoś strzela do jego manifestantów? Oczywiście nie, ale trzeba przecież jakoś wytłumaczyć własną nieudolność i nikłe zainteresowanie KOD-em wśród mieszkańców Podkarpacia.

Arkadiusz Rogowski

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: