Piłkarz Resovii: „Przesiąka się tym miejscem!”

RZESZÓW / PODKARPACIE. Wywiad z Bartłomiejem Makowskim stoperem Resovii o jego występach w Pucharze Ekstraklasy, przywiązaniu do Resovii i pomocy kibiców.

– Po porażce w Świdniku zwycięstwo z Rzemieślnikiem i Chełmianką, a także bramka zdobyta przez Pana w ostatnim spotkaniu. Resovia wraca na dobre tory?

– Teraz Resovia jest drużyną, która ma troszkę inny cel. Choć zawsze jest presja zwycięstwa. Mamy dużo młodych chłopaków w ofensywie, którzy muszą się ogrywać, uczyć seniorskiej gry, żeby w późniejszych latach Resovia miała z nich pożytek w walce o najwyższe cele. Jednak zdecydowanie przyjemniej jest nie przegrywać.

– Jest Pan typem zawodnika, któremu łatwo znosi się porażki lub jakiekolwiek inne niepowodzenia?

– Nikt chyba łatwo nie przyjmuje porażki… najbardziej boli mnie to, że mecze które remisowaliśmy, bądź przegrywaliśmy, powinny kończyć się inaczej, bo na pewno nie byliśmy w nich słabsi. Powiem więcej mieliśmy nawet sytuacje 200% , których nie potrafiliśmy wykorzystać to boli najbardziej.

– Niedawno otarł się Pan z drużyną Siarki Tarnobrzeg o 1. Ligę. Teraz występuje Pan na boiskach 3. Ligowych to krok wstecz w Pańskiej karierze?

– Trzecia liga jest dużo słabsza od drugiej, choć tu są strasznie dziwne mecze… Jedzie się na taką Żółkiewkę i albo się remisuje, albo przegrywa. Po prostu mecz meczowi jest nierówny tak bym to określił. Wszystko zależy od dyspozycji dnia przeciwnika.  Czy jest to krok wstecz? Hmm… to się okaże. Miałem trochę mało czasu na jazdę po klubach i testy. Resovia była konkretna przedstawiła konkretną ofertę, a ja nie chciałem długo czekać, więc jestem tutaj i znów mogę walczyć dla biało-czerwonych barw.

b.makowski
– Nawiązując jeszcze do lat ubiegłych całkiem niedawno występował Pan w zespole Polonii Warszawa, rozegrał kilka meczów w Pucharze Ekstraklasy i zdobył nawet bramkę jak Pan wspomina tamte czasy?

– Na pewno był to fajny czas. Dużo się wtedy nauczyłem, miałem sporo różnych trenerów. kiedy ktoś mówi o Polonii to od  razu serducho bije trochę mocniej.

– Czego wtedy zabrakło by zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce?

– Troszkę szczęścia. Miałem okres, że przez dwa miesiące spałem może dwa tygodnie w domu, bo cały czas podróżowałem z  pierwszą drużyną, byłem w meczowej osiemnastce sześć razy, ale widocznie debiut nie był mi pisany.

– Bramka w Pucharze Ekstraklasy była jedyną jaką Pan zdobył w seniorach Polonii, pamięta Pan ją do dziś?

– Zawsze to fajne uczucie strzelić bramkę dla  pierwszego zespołu jako nastolatek. Pamiętam, że pojechaliśmy wtedy na rewanż do Gdyni. Gdzie byliśmy od razu spisani na pożarcie. Raz, że wyszliśmy prawie samą młodzieżą, a dwa, że w pierwszym meczu u siebie złapaliśmy dwie bramki z tyłu, a z przodu nic nam nie wpadło. Co prawda w rewanżu było paru doświadczonych zawodników jak Radek Majdan, Tomek Jodłowiec czy Adrian Mierzejewski, po którego dośrodkowaniu z rożnego strzeliłem bramkę. Na chwilę obecną każdy z nich ma ileś występów w narodowej kadrze i są lub byli piłkarzami wysokiej klasy. Wracając do tej Arki, wtedy po dwudziestu minutach odrobiliśmy dwubramkową stratę mecz zaczął się od nowa mieliśmy swoje sytuacje, ale to gdynianie strzelili nam dwie bramki. Skończyło się na remisie, ale w dwu meczu byliśmy gorsi i odpadliśmy.

– Wróćmy jednak do Resovii. Jest Pan jednym z tych zawodników, którzy trafili do Resovii podczas sporego zaciągu. Wśród kibiców chodzą głosy, że wraz z Piotrkiem Szkolnikiem chociaż nie jesteście wychowankami tego klubu to jednak prawdziwi z Was Resoviacy. Jakby Pan to skomentował?

– Resovia jest klubem koło którego na pewno nie można przejść obojętnie. Przesiąka się tym miejscem, żeby to poczuć trzeba w to wejść, a na pewno nie da się już z tego wyleczyć!

– Młodzi zawodnicy czują respekt w szatni przed starszymi i chętnie korzystają z ich porad?

– To trzeba zapytać młodych. Choć są chłopaki, którzy rady przyjmują spokojnie i wyciągają wnioski, a do niektórych trzeba docierać nieco inaczej (śmiech).

– Do końca rozgrywek w tym roku pozostały trzy spotkania z Wólczanką, Izolatorem i rewanż z Motorem. Patrząc na Waszą grę ile punktów dopisałby Pan Resovii w tych meczach?

– Dziewięć biorę w ciemno! Jednak nie ma co dopisywać punktów przed meczem. Ja żyję każdym spotkaniem i do każdego podchodzę troszkę inaczej. Przed każdym stawiam sobie wyzwanie, z którego sam się rozliczam. Największym wyzwaniem jest zagrać na zero z tyłu bo to mnie i Łukasza z tego rozliczają, a jak jest „na zero” to dopiero wtedy możemy dopisać jakieś punkty.

– W efekcie kary kibice znów nie będą mogli wspierać drużyny na wyjeździe ten brak dla Was zawodników jest odczuwalny?

– Zawsze z kibicami nam się łatwiej gra. Jak są momenty załamania, frustracji to oni zawsze pomogą dopingiem czy wesprą dobrym słowem.

– Serdeczne dzięki za rozmowę i powodzenia na boisku.

– Piątka! Do zobaczenia na meczach Pasiaków!

źródło: cwks-resovia.pl

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: