Final Four nie dla Asseco Resovii

RZESZÓW / PODKARPACIE. Rewanżowe spotkanie rundy play-off siatkarskiej Ligi Mistrzów należało do zespołu Jastrzębskiego Węgla. Asseco Resovia zdołała wygrać we własnej hali tylko jednego seta. To sprawia, że w turnieju Final Four nie zobaczymy rzeszowskiego zespołu. Podopiecznym Andrzeja Kowala pozostała zatem walka w PlusLidze oraz Pucharze Polski.

Rzeszowianie rozpoczęli mecz bardzo nerwowo, popełniając wiele błędów w polu serwisowym. W efekcie tego goście prowadzili już 12:9. Chwilę później było już po 12, bo tym razem w ataku myli się jastrzębianie. Na drugą przerwę techniczną Asseco Resovia schodziła przy prowadzeniu 16:14. Po niej rywalizacja toczyła się punkt za punkt. Obie drużyny nie szczędziły sobie ciosów. W końcówce rzeszowianie odskoczyli na dwa punkty (22:20) i o czas poprosił Lorenzo Bernardi, trener ekipy ze Śląska. Przyjezdni szybko doprowadzili do stanu 23:23. Wojna nerwów padła łupem jastrzębian, którzy przy stanie 25:26 zablokowali Achrema, wygrywając premierową osłonę.

Rozpędzony Jastrzębski Węgiel na pierwszą przerwę techniczną w drugim secie schodził prowadząc 8:4. Skuteczne ataki Michała Kubiaka sprawiły, że jego zespół długo utrzymywał się na prowadzeniu. Podopieczni co prawda zniwelowali przewagę do dwóch oczek (14:16), ale nadal na boisku dominowali goście. Po ataku Jochena Schopsa nastąpiło przełamanie, gospodarze doprowadzili do remisu po 16. Chwilę później niemiecki atakujący dorzucił jeszcze asa serwisowego i jego zespół wyszedł na prowadzenie 20:19.  Po bloku Fabiana Drzyzgi przewaga wzrosła do dwóch oczek (22:20) i o czas poprosił szkoleniowiec jastrzębian. Wojna nerwów należała do Asseco Resovii, która wygrała partię do 23 i doprowadziła do remisu w meczu.

W trzeciej odsłonie emocje nie malały, choć tempo spotkania nieco spadło. Było to spowodowane sporą ilością błędów. Po pierwszej przerwie technicznej Asseco Resovia objęła prowadzenie 13:9. W tym fragmencie seta dobrze spisywał się Łukasz Perłowski, którzy punktował w bloku i ataku. Jastrzębianie zmniejszyli dystans do jednego punktu (15:14) i o czas na żądanie poprosił Andrzej Kowal. Przerwa nie zmieniła obrazu gry, ponieważ po niej śląski zespół wyszedł na prowadzenie 20:18. Resovia nie spuściła głów i ambitnie walczyła w końcówce, nie pozwalając rywalom odskoczyć na więcej niż dwa punkty. W końcu zawodnikom trenera Kowala udało się wyrównać wynik (24:24) i wtedy emocje sięgnęły zenitu.  Dwa ostatnie punkty zdobył jednak atakujący jastrzębian Michał Łasko, dając swojej drużynie upragniony awans do turnieju finałowego Ligi Mistrzów.

Kolejny set nie miał już większego znaczenia dla losów tego dwumeczu. Obaj trenerzy desygnowali do boju kilku rezerwowych. Momentami gra przypominała mecz sparingowy, a żadna z drużyn nie pokazywała w całości swojego potencjału. Emocje na trybunach również opadły, kibice mniej chętnie wspierali swoich zawodników. Ostatecznie zwycięstwo w tym secie należało do Jastrzębskiego Węgla, który tym samym przypieczętował wygraną w całym spotkaniu.

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:27, 25:23, 24:26, 24:26)
Asseco Resovia: Fabian Drzyzga, Jochen Schops, Olieg Achrem, Peter Veres, Piotr Nowakowski, Łukasz Perłowski, Mateusz Masłowski (libero) oraz Nikolaj Penchev (libero), Grzegorz Kosok, Lukas Tichacek, Paul Lotman, Wojciech Grzyb.
Jastrzębski Węgiel: Michal Masny, Michał Łasko, Krzysztof Gierczyński, Michał Kubiak, Alen Pajenk, Patryk Czarnowski, Damian Wojtaszek (libero) oraz Jakub Popiwczak, Mateusz Malinowski,  Rob Bontje, Nicolas Marechal, Dmytro Filippov.

Jeśli chcesz aby twój komentarz pojawił się natychmiast, skorzystaj z formularza Facebooka.

Napisz komentarz: